Himalaje hipokryzji Wód Polskich

Wody Polskie – organ odpowiedzialny za ochronę zasobów wodnych dokonuje masowego niszczenia ryb w dolnej Wiśle – alarmują Fundacja Greenmind i Fundacja Rok Rzeki Wisły. Już od miesiąca przepływ wody na stopniu Włocławek jest codziennie zatrzymywany na kilka godzin, odwadniając rozległe fragmenty koryta rzeki. Pozbawione wody giną tysiące ryb, wśród nich gatunki chronione prawem polskim i unijnym.

Informacje o katastrofie, zdjęcia i filmy z uwięzionymi i martwymi rybami krążą w internecie od miesiąca. Fundacja Greenmind, członek Koalicji Ratujmy Rzeki, 3 tygodnie temu złożyła do Wód Polskich – Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie wniosek o zaprzestanie niszczenia środowiska i uśmiercania chronionych gatunków ryb. Fundacja zawiadomiła też Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Efekt: Wody Polskie przedłużyły termin manipulowania przepływem do połowy grudnia. RDOŚ milczy, choć wie o sprzecznym z ustawą o ochronie przyrody niszczeniu gatunków chronionych i ich siedlisk.

Podobnie, jak po majowym zalaniu gniazd ptaków, Wody Polskie bagatelizują zagrożenie i usiłują odwrócić uwagę od głównej przyczyny katastrofy. Skupiają się na karaniu drobnych kłusowników zbierających uwięzione ryby, a tym, którzy próbują je uratować, przenosząc je do rzeki, dorabiają kłusowniczą gębę.

„Z tym karaniem drobnych kłusowników to tak, jakby po ataku terrorystycznym służby skupiły się na łapaniu rabusiów okradających sklepy, a nie na ustalaniu sprawców zamachu” porównuje Jacek Engel z Fundacji Greenmind. Kłusowników oczywiście karać trzeba, ale organy Państwa muszą przede wszystkim powstrzymać łamanie prawa i niszczenie środowiska na dużą skalę. Nie mówiąc o tym, że pomawianie o kłusownictwo wrażliwych ludzi ratujących ryby przed cierpieniem i śmiercią, to skandal.

W piątkowym komunikacie Wody Polskie piszą o „znakomitych warunkach tlenowych w basenie co udowadnia, że to nie brak tlenu był przyczyną wczorajszych śnięć w jednym zastoisku” . Dzień wcześniej rzeczniczka prasowa oświadczyła, że ”Prace na progu przebiegają poza głównymi ciągami migracyjnymi ryb”, a brak ryb w przepławce tłumaczy ich “znikomą aktywnością migracyjną”.

Na to zaklinanie rzeczywistości odpowiada Engel: „Liczne martwe ryby, wśród nich chronione kozy i różanki, są znajdowane w wielu miejscach pozbawianych wody, nawet wiele kilometrów poniżej stopnia. Potwierdzają to dziesiątki zdjęć i filmów. Gdyby Pani rzecznik zapoznała się z wynikami monitoringu prowadzonego przez Wody Polskie na stopniu Włocławek, wiedziałaby, że listopad to okres intensywnej jesiennej wędrówki troci i certy, a także chronionych prawem unijnym bolenia i brzany. Nie ma ich w przepławce, bo nie mają jak do niej dopłynąć, skoro przepływ jest zatrzymywany”.

“Ingerencja w rzekę odbywa się na ogromną skalę” – komentuje Robert Jankowski z Fundacji Rok Rzeki Wisły. “Świadczą o tym nie tylko zupełnie anormalne wskazania pomiaru wody we Włocławku, ale też regularnie przesyłane przez naszych przyjaciół relacje i filmy z miejsc poniżej zapory. Niepokoi nas sprzeczność komunikatów Wód Polskich, jako nadzorcy Wisły, z sytuacją rzeczywistą. To nie wróży dobrze dyskusji społecznej o przyszłości polskich rzek.”

Prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie zniszczenia w maju przez Wody Polskie gniazd chronionych gatunków ptaków na dolnej Wiśle. Teraz organizacje gromadzą dowody i rozważają złożenie kolejnego zawiadomienia o przestępstwie przeciwko środowisku.

 

Więcej informacji:
Jacek Engel, Fundacja Greenmind, jacek.engel@greenmind.pl, tel: 691 384 242
Robert Jankowski, Fundacja Rok Rzeki Wisły, robert.jankowski@rokwisly.pl, tel. 509 539 530