Malownicza wyspa

Nasza ekipa szuka miejsca na nocleg już przy świetle księżyca. Rezygnujemy z nadbrzeża w mieście i wypływamy z prądem rzeki za miasto. Wciąż musimy dobrze obserwować rzekę, bo brak jest oznakowań, pomagają nam miejscowi amatorzy motorówek. Było warto odpłynąć od miasta, nocleg na dzikiej, choć nie bezludnej wyspie dostarcza dużo wrażeń. Wyspa nie bezludna, gdyż przycumowała przy niej rodzina, która zaprosiła do ogniska. Ludzie, którzy pływają po Wiśle szukają ciszy, spokoju, ale też są otwarci na innych, znajomości i przyjaźnie zawiązują się bardzo szybko. Wydaje się, że tworzy się pewna wspólnota ludzi, mająca wspólną pasję i miłość do rzeki, która wie w jakim celu pływa. Można liczyć na pomoc takich ludzi, ale też na pogawędkę przy ognisku i pod gwiazdami.
Noc nad rzeką jest cicha i spokojna. Niestety, w okolicach Modlina trzeba poczekać na ciszę do późnej nocy, wtedy kończy się hałas na pobliskim lotnisku.

Pomimo lata i upałów w ciągu dnia, noc jest chłodna, różnica temperatur powoduje, że na namiotach osadza się wilgoć. Warto o tym pamiętać i zabrać z domu ciepłe ubrania. Wczesnym rankiem budzi nas deszcz, nic nie szkodzi, tropiki wysuszymy na łodzi. Kto lubi wcześnie wstawać, może o poranku zachwycić się mgłą snującą się nad rzeką, o wschodzie słońca możemy podglądać zwierzęta, która ruszają na żer.